Posłuchajcie, bracia miła, Kcęć wam skorżyć krwawą głowę; Usłyszycie moj zamętek, Jen mi się zstał w Wielki Piątek.
Pożałuj mię, stary, młody, Boć mi przyszły krwawe gody: Jednegociem Syna miała I tegociem ożalała.
Zamęt ciężki dostał się mie, ubogiej żenie, Widzęć rozkrwawione me miłe narodzenie; Ciężka moja chwila, krwawa godzina, Widzęć niewiernego Żydowina, Iż on bije, męczy mego miłego Syna.
Synku miły i wybrany, Rozdziel z matką swoją rany; A wszakom cię, Synku miły, w swem sercu nosiła, A takież tobie wiernie służyła. Przemów k matce, bych się ucieszyła, Bo już jidziesz ode mnie, moja nadzieja miła.
Synku, bych cię nisko miała, Niecoć bych ci wspomagała: Twoja główka krzywo wisa, tęć bych ja podparła; Krew po tobie płynie, tęć bych ja utarła; Picia wołasz, piciać bych ci dała, Ale nie lza dosiąc twego świętego ciała.
O anjele Gabryjele, Gdzie jest ono twe wesele, Cożeś mi go obiecował tako barzo wiele, A rzekęcy: „Panno, pełna jeś miłości!” A ja pełna smutku i żałości. Sprochniało we mnie ciało i moje wszytki kości.
Proścież Boga, wy miłe i żądne maciory, By wam nad dziatkami nie były takie to pozory, Jele ja nieboga ninie dziś zeźrzała Nad swym, nad miłym Synem krasnym, Iż on cirpi męki nie będąc w żadnej winie.
Nie mam ani będę mieć jinego, Jedno ciebie, Synu, na krzyżu rozbitego.